środa, 14 wrzesień 2016 12:52

Utrata pracy

Napisał

Wszystko się posypało. 

Nie udało mi się utrzymać dyscypliny ani w pisaniu bloga, ani w walce z długami. Dodatkowo straciłem pracę i jeszcze nie znalazłem nowej. 

Muszę zaczynać wszystko od początku. Depresja, długi, kredyty.  

Na fali entuzjazmu w tworzeniu źródeł dodatkowego przychodu zacząłem pracować nad swoją firmą szkoleniową i nie spodobało się to mojemu pracodawcy. 

W tym miesiącu mam zlecenie jedno tylko na połowę moich dotychczasowych zarobków. 

Jestem w kropce. Nie wiem jak zacząć powtórną walkę o lepsze jutro. Po prostu nie wiem co dalej. Czuję, że doszedłem do ściany. 

 

 

poniedziałek, 06 czerwiec 2016 09:24

Jednak posłucham Iwucia i Szafrańskiego

Napisał

Chciałem być mądrzejszy od Iwucia i Szafrańskiego, którzy jako jedno z podstawowych źródeł dodatkowych pieniędzy uważają allegro i sprzedaż wszystkiego, co mamy w domu, a bez czego możemy żyć. Wzbraniałem się przed tym, lecz czas spojrzeć prawdzie prosto w oczy.

Wszystkie pieniądze pakuję w długi i staram się więcej zarobić. Generalnie powoli wychodzę na prostą. Może nie tyle w sensie finansowym – moja sytuacja finansowa nadal jest zła – co w kwestii priorytetów. Spłata długu jest dla mnie teraz najważniejsza ale jeszcze ważniejsza jest kwestia nie zaciągania nowych.  I tak:

Dzisiaj mój plan na miesiąc kwiecień, który zakładał nie branie żadnych chwilówek i bardzo mocne zaciskanie pasa musi ulec modyfikacji. Po zapłaceniu większości bieżących zobowiązań z 12000 zł, które mi na to zostało miałem na koncie 1900 zł, na innym koncie 219 zł i na koncie oszczędnościowym 529 zł. Łącznie 2648 zł. Wcześniej zapłaciłem też kartę kredytową, na której dostępne jest 700 zł, którego nie mam zamiaru ruszać. Dodatkowo, za kilka dni odbiorę czynsz od najemców w kwocie 2200 zł. Tak więc 2648+2200+700 na karcie daje mi do dyspozycji 5548 zł do końca miesiąca. Bardzo dużo. Zaglądam dzisiaj rutynowo na konto i widzę, że dostępnych środków mam praktycznie 0 zł. Bank zablokował mi ponad 2500 zł – co się stało???

czwartek, 31 marzec 2016 08:54

Nie poszło tak jak chciałem

Napisał

Nie utrzymałem regularności pisania bloga. Może to się zmieni. Bardzo motywują mnie maile, które dostaję od czytelników i wiadomości na twitterze i facebboku. Dziękuję.

Zaczynając bloga o podejmowanej przeze mnie próbie wyjścia z zadłużenia byłem pełen entuzjazmu i gdzieś po drodze ten entuzjazm został zniszczony przez rutynę dnia codziennego. Praca, dom, praca, dom.

Sądziłem też, że wyjście z długów zajmuje niewiele czasu. Niestety tak nie jest. Popaść w długi można bardzo szybko, wyjść z nich niestety nie da się szybko (pomijam kwestie wygranej na loterii, która oczywiście może się zdarzyć, jednak nikt rozsądny i choć trochę znający rachunek prawdopodobieństwa nie bierze chyba takiej możliwości na serio).

czwartek, 11 luty 2016 12:43

Nadal w długach, ale jest lepiej.

Napisał

Słuchałem kilku podcastów u Michała Szafrańskiego i Marcina Iwucia, czytałem artykuły gdzie opisywali tych, którym się udało wyjść z długów i zawsze był to długi proces. Minimum około roku.

Ja, jak wiecie postanowiłem wziąć się za swoje finanse niedawno (w grudniu 2015) i miałem ostatnio lekki kryzys spowodowany tym, że tyle robię, nawet bloga piszę i ciągle mam cholera długi ;-) Na szczęście udało mi się znaleźć chwilę na spokojne przemyślenie tego co udało mi się zrobić  przez te niecałe dwa miesiące. Wziąłem kartkę i zapisałem to i chyba powinienem być zadowolony. 

Jak wiecie z moich poprzednich wpisów brak płynności finansowej mojej rodziny doprowadził do tego, że popadłem w chwilówki, które są bardzo kosztowne. Dodatkowo obsługa życia na debecie też kosztowała ogromne pieniądze.

We wpisie TUTAJ i TUTAJ – z detalami opisałem jak można wydać 8072 zł rocznie na obsługę debetu i jak można wydać ponad 4600 zł na obsługę chwilówek w ciągu 5 miesięcy.  Łącznie zatem moja nieodpowiedzialność finansowa kosztowała mnie ponad 12600 zł. Okazuje się, że to nie wszystko. Dzisiaj przyjrzałem się moim dwóm umowom leasingowym. W związku z  brakiem płynności dochodziło tutaj też do opóźnień.

wtorek, 26 styczeń 2016 19:01

Nadal w długach ale myślę już o inwestowaniu

Napisał

Wraz z rozpoczęciem tego bloga otrzymuję szereg maili od osób, które za prowizję chcą pomóc mi zainwestować moje środki, których nie posiadam nota bene – widać nie czytają bloga zbyt uważnie.  Część z tych wiadomości jest oczywistą próbą „wyrolowania mnie” i nie biorę ich pod uwagę, część wskazówek jest bardzo pomocna, szczególnie tych umieszczanych w komentarzach.

Niemniej jednak inwestowanie pieniędzy jest niewątpliwie tematem, który bardzo mnie interesuje. Głównie dlatego, że zakładam sukces w walce z długiem wcześniej, czy później i zakładam, że w jakimś momencie mojego życia będę miał fundusz bezpieczeństwa i fundusze celowe,  będę miał nadwyżki, a nie będę miał długów i co za tym idzie będę miał potrzebę zainwestowania wolnych środków celem skorzystania z procenta składanego. Tak czy inaczej przelewam co kilka dni nawet kilkanaście złotych na konto oszczędnościowe i dzisiaj jego saldo wynosi już 606 zł. Mój fundusz bezpieczeństwa powoli rośnie i wcześniej czy później  pojawi się pytanie:  W co zainwestować?

Przede wszystkim przepraszam Was bardzo za niepisanie przez dłuższy czas, miałem kontuzję ręki, co skutecznie uniemożliwiało mi posługiwanie się klawiaturą komputera.

Moja sytuacja finansowa jest kiepska ze względu na dość duże zadłużenie powodowane beztroską i głupimi decyzjami. Dużo pod moimi wpisami komentarzy, które sprawiają mi przykrość ale szczerze powiedziawszy staram się tym nie przejmować.  Staram się jak mogę poprawić moją sytuację finansową i na razie obserwuję pozytywne zmiany, głównie w podejściu do  finansów w ujęciu mojego majątku w ogóle, ale i w ujęciu codziennych decyzji finansowych.   Odkąd wziąłem się za finanse, nie kupiłem ani jednej kawy na stacji benzynowej. Zawsze to robiłem. Mało tego, zacząłem szukać po okolicy stacji benzynowych i porównywać ceny paliw. Różnice są kolosalne. Sięgają nawet 50 gr na litrze paliwa w odległości dosłownie kilkuset metrów. Kawę zastąpiłem kubkiem termicznym, który dostałem od klienta i robię sobie w domu.

Co się wydarzyło?

- Spłaciłem wszystkie zaległości z poprzedniego miesiąca oprócz najważniejszych: ZUS, VAT, PIT i zaległy czynsz ze spółdzielni mieszkaniowej. 

- Z opłat bieżących spłacony mam kredyt hipoteczny na dom tylko niestety. 

- Spłaciłem część długu u kolegi. (2000zł) 

- Spłaciłem kartę kredytową (5%) i nie przelałem tego z powrotem na ROR - nie pamiętam kiedy ostatnio tego nie zrobiłem. To mój mały sukces. 

- Przelałem pierwsze pieniądze na konto oszczędnościowe, które ma być moim funduszem bezpieczeństwa. Co prawda tylko 150 zł, ale chodziło mi bardziej o kwestię psychologiczną. Chcę zacząć robić te rzeczy, które muszę robić, aby doprowadzić moje finanse do porządku. Wiem, że matematycznie nie ma to sensu, że moje oszczędności (zabawne sformułowanie) są mniej oprocentowane, niż moje długi i per saldo wychodzi to bez sensu. Nie matematyka jednak jest kluczowa w moim przypadku. Przyczyną popadnięcia przeze mnie w długi była psychologia, nie brak umiejętności liczenia (potrafię to robić skąd inąd). Aspekt psychologiczny jest zatem dla mnie bardzo istotny, a miewam chwile zwątpienia. Miewam myśli, że nie dam rady, nie wytrwam, nie starczy mi sił i te myśli są największym problemem, nie to, że konto oszczędnościowe jest na 2%, a karta kredytowa na 20%. 

 

usmiech 318 41877

 

Witam Cię serdecznie. Mam na imię Michał, mam 37 lat, moja rodzina ma 20 000 zł przychodu miesięcznie, nie starcza nam do pierwszego i próbuję właśnie wyjść z tego dramatu. Ten blog jest rodzajem autoterapii. Czytaj i komentuj, pomożesz mi przetrwać ten potworny czas. 

fbtwitter

Zapisz się!

Wyślę Ci email gdy coś opublikuję.

  • Forgot your password?
  • Forgot your username?